if it makes you happy...
Zaraz ide do sklepu, kupic sobie cos na sniadanie, bo wczoraj wrocilam za pozno, zeby zdazyc przed zamknieciem sklepow. Hmm...
Obudzilam sie szczesliwa. Oczywiscie pomyslalam o Mimim. Hmmm... Fajnie mi.
Jego koledzy chyba mnie nie lubia. Albo sie krepuja (watpie). Albo tez mysla, ze lece na nazwisko. W kazdym razie zachowuja sie z dystansem, chociaz powinnam moze bardziej sie przylozyc do rozmow z nimi. Na razie musze przylozyc sie do rozmow z Mimim, zanim zrobie dobre wrazenie na jego kumplach. :P
Dzisiaj sie nie spotkamy, bo on ma 2 kolokwia w czwartek, a ja powinnam pouczyc sie socjologii. Dobrze zrobi nam jednodniowa przerwa, bedziemy tesknic i w ogole... Jestem jak najbardziej za. :) Zreszta wczoraj powiedzialam mu, ze skoro juz sie do niego przywiazuje, moglby na siebie uwazac (chodzilo o autobusy i przycinanie konczyn). Jak juz wspomnialam, poczatki sa zawsze mile...
A T. napisalam, ze znajdzie kobiete bardziej cierpliwa, niz ja. Odpisal, ze juz znalazl. Jej imie zaczyna sie na W, a konczy na A. I nie jest to Wanda. Dzieciak z niego.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home