Wednesday, December 01, 2004

if it makes you happy...

Zaraz ide do sklepu, kupic sobie cos na sniadanie, bo wczoraj wrocilam za pozno, zeby zdazyc przed zamknieciem sklepow. Hmm...

Obudzilam sie szczesliwa. Oczywiscie pomyslalam o Mimim. Hmmm... Fajnie mi.

Jego koledzy chyba mnie nie lubia. Albo sie krepuja (watpie). Albo tez mysla, ze lece na nazwisko. W kazdym razie zachowuja sie z dystansem, chociaz powinnam moze bardziej sie przylozyc do rozmow z nimi. Na razie musze przylozyc sie do rozmow z Mimim, zanim zrobie dobre wrazenie na jego kumplach. :P

Dzisiaj sie nie spotkamy, bo on ma 2 kolokwia w czwartek, a ja powinnam pouczyc sie socjologii. Dobrze zrobi nam jednodniowa przerwa, bedziemy tesknic i w ogole... Jestem jak najbardziej za. :) Zreszta wczoraj powiedzialam mu, ze skoro juz sie do niego przywiazuje, moglby na siebie uwazac (chodzilo o autobusy i przycinanie konczyn). Jak juz wspomnialam, poczatki sa zawsze mile...

A T. napisalam, ze znajdzie kobiete bardziej cierpliwa, niz ja. Odpisal, ze juz znalazl. Jej imie zaczyna sie na W, a konczy na A. I nie jest to Wanda. Dzieciak z niego.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home