Thursday, December 02, 2004

"Nie chce angazowac pani moja swieca"

Pan od cwiczen z ekonomii podwiozl mnie wczoraj do domu, tzn. na Lublanska, ale stamtad przyjechalam 138. Zamierzalam z Agata, Kamila i Basia zejsc na dol, na przystanek 109 i innych, a on zaproponowal, ze nas zabierze. Najpierw odmowilam, ale dziewczyny stwierdzily, ze w sumie... czemu nie. To powiedzialam: "No to tak." One siedzialy z tylu, a ja z przodu. Kamila i Agata wysiadly na Piastowskiej, bo szly na WF, Basia na alejach, a ja dopiero na Pradniku. Troche rozmawialismy, chyba bywam zbyt bezposrednia-kokietujaca. W pewnym momencie (byla jeszcze Basia) poruszona zostala kwestia zarobkow w Polse. Ja: "Cos na ten temat wiem, moj byly chlopak byl policjantem i sie skutecznie zniechecilam..." On: "I dlatego go pani rzucila?" Ja: "NIE." On: "On pania rzucil!?" Ja: "NIE." On: "Rozstaliscie sie pokojowo?" Ja: "Tez nie! Ale naprawde nie chodzilo o pieniadze... On pracowal 14 godzin dziennie..." On: "Nie dosc, ze malo zarabial, to go w domu nie bylo?" Zmienilam temat, bo glupio mi bylo rozmawiac z cwiczeniowcem na takie tematy, szczegolnie w obecnosci Basi. Chcial mnie odwiezc do domu, ale jechal wymienic swiece i musialabym pojechac z nim. Mialam ochote, bo on jest naprawde fajny i milo mi sie z nim rozmawialo, ale to moj cwiczeniowiec w koncu! Wizualnie podobal mi sie od poczatku, ale... kurde, no. Mlody jest, chyba prawie dopiero po studiach. Potem rozmawialismy juz tylko na temat ekonomii. On jest z innego swiata troche, ale warto czasem pointegrowac sie z kadra. :>
Tomek mnie wkurzyl. Mimi obiecal sprezentowac mu pol litra za to, ze mnie wtedy przyprowadzil do domu Roberta. Ale nie o tym... Tomasz zrozumial chyba cos na opak, ze Dominika mnie zrugala za moje postepowanie. Nie przypominam sobie!!! To on zostal skrytykowany za to, ze juz sie w miare uklada miedzy nami, musi cos zepsuc. On chyba naprawde myslal, ze bede singlem! Napisal mi, ze gdybym byla singlem, mialabym szanse zobaczyc, jak sie o mnie stara. "Znow kobieta mnie zostawia, normalne. Taka trauma." On jest niemozliwy. Napisalam mu, ze nigdy go nie zostawilam, to on mnie rzucil. I w ogole, co on sobie myslal?! Ze z nim bede, bo byl dla mnie mily w weekend? Myslalam, ze jest mily, bo mu zalezy, ale jak na przyjaciolce... On sie meczy, mnie meczy jego zachowanie. Na dodatek jest w Zakopanem i dostal w COSie ten pokoj, w ktorym kiedys mieszkalismy razem...
Jestem chora, wczoraj bolalo mnie gardlo, potem glowa, potem miesnie... Wzielam aspiryne i poszlam do lozka. Myslalam, ze umre. Rano druga aspiryna, troche lepiej, ale mam bialy jezyk i czerwone luki w gardle. Cos jakby angina? :/

0 Comments:

Post a Comment

<< Home