Wednesday, February 16, 2005

I'm not myself alone at night

Wczoraj Mimi przyjechal do mnie miedzy zajeciami. Byl glodny, ale zrobilam mu obiad z produktow, ktore zostawil u mnie w niedziele. Na obiad odgrzalam mu chaczapuri, ktore przywiozlam z miasta, zreszta czekalam na nie 20 min, bo akurat nie mieli. Ale pasowalo do sosu, ktory zostal z niedzieli. :>
Podobno jego brat (najstarszy) powiedzial ojcu, ze Mimi ma bardzo ladna dziewczyne. No coz, chyba wolalabym byc fajna, ale nie rozmawialismy duzo, wiec ostatecznie dobre i to. :] Wystarczy, ze Mimi uwaza mnie za fajna, chociaz oczywiscie chcialabym zrobic dobre wrazenie na jego rodzince.
Potem bylam z Mimim na wykladzie, ktory sie w wiekszosci nie odbyl, bo ktos odinstalowal program. :> Spedzam z nim mnostwo czasu, a kiedy tylko go nie ma, tesknie. :(
Dzis jade do domu... Hm, tylko na cztery dni, szybko zleci. Szkoda, tesknie za domem. :(

0 Comments:

Post a Comment

<< Home