Tuesday, January 25, 2005

We are not in Kansas anymore

Nie czuje sie dobrze. Ani ficzynie, ani psychicznie. Dostalam 15/16 pkt z socjologii z drugiego kolokwium, co oznacza, ze zaliczylam cwiczenia (nie mamy ocen). Ale to dopiero poczatek tego tygodnia...
Mimi jest kochany. Chce mnie przytulic i przyjedzie specjalnie po to od siebie do mnie. Zeby mnie przytulic!!! Tez za nim tesknie i nawet mialam podobny pomysl, chcialam wsiasc w autobus, ale myslalam, ze sie uczy, a ja bede musiala wstac jutro baaaaardzo rano, zeby sie uczyc na instytucje. Nie spodziewam sie zaliczyc, ale potem bedzie mozna poprawiac, tzn. mgr bedzie dopytywac, wiec lepiej miec to z glowy. Zwlaszcza, ze w przyszly czwarek jade do Karpacza (jupi), w drugim tyg. sesji mam "tylko" exam z socjologii (pewnie trudny) i antropologii (80% osob nie zdaje pierwszego terminu). UJ to fajna uczelnia, ale nie ukrywam, ze jak sie nie jest dosc elastycznym i pewnym siebie, latwo z niej wyleciec. Trzeba zalatwiac wszystko indywidualnie, a to wymaga odstresowania sie w takich sytuacjach. Dobrze, przynajmniej sie rozwijam...
Ale sesja to cos... Nawet nie stresujacego, a... wyczerpujacego psychicznie i fizycznie.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home