Friday, February 18, 2005

I finally found the one who makes me feel complete

Otoz moj mezczyzna nie zamierza mi zlamac serca. Jakie to mile... Moja mama sie obawia tego, ze ktos mnie zrani, ale nikt mi nie zagwarantuje, ze tak sie nie stanie. Pozyjemy, zobaczymy. Na pewno nie ma takich intencji.
Dziwnie mi w domu, jakby czas zatrzymal sie w miejscu - wszystko jest takie same, podczas gdy w Krakowie ciagle sie zmienia, poczawszy od wystroju Rynku po kursy na uniwersytecie... Ale to mile, ze mozna wrocic na stare smieci i miec w zyciu jakis punkt odniesienia. Tylko, ze tam naprawde lubie zyc i zyje tak, jak lubie.
Mama chyba mysli, ze Mimi to tylko przygoda. O Marcinie mowilam powaznie, w kategoriach zyciospedzeniowych. ;)) I wyszlo tak beznadziejnie. O Mimim tak nie mowie, ale czuje, ze chcialabym z nim byc bardziej, niz z kims innym kiedykolwiek. On po prostu jest taki, jak powinien byc moj facet. Wymagam chyba duzo, ale potrafie tez duzo zaoferowac, wiec moze nie jestem taka zla.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home