Monday, March 21, 2005

nothing fails...

No coz, za mna weekend, teraz tylko trzy dni chodzenia na zajecia i do domciu. Bylismy w sobote w nowootwartej Galerii Kazimierz - duzo sklepow, ale to, co wszedzie... Kupilam sobie sukienke, moze pojde w niej na slub sis? Powiedzialam mamie, ze Mimi przyjezdza ze mna na slub, a mama, ze bardzo sie cieszy i czy bedzie spal u nas, czy w hotelu (gdzie jest wesele)... Jeszcze nie wiemy. Mama chyba jednak przekonuje sie do mojego mezczyzny, chociaz wczesniej miala pewne obawy, ze moze przewrocilo mu sie w glowie (od slawy brata, of course). Bylismy tez u bratowej Mimiego i bawilismy sie z jego chrzesniakiem.
Chyba w czwartek Mimi napisal do Marcina, ktory byl na gg. Marcin (ktory myslal, ze to ja)napisal: "Hej, Darling!", a potem nazywal mnie jeszcze Mistrzynia i "swoja Pania". Mimi uznal, ze przegina, ale nic nie zrobil, hihi. Marcin, jak sie dowiedzial, ze Mimi wie, ze z nim gadam, spytal, czy moj facet nie jest zazdrosny. Hehe, gdyby chcial, przeczytalby sobie potem nasza rozmowe, wiec czemu mialby byc? Zachowanie Marcina jednak mnie denerwuje. Troche.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home