Monday, March 07, 2005

"Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej..."

Wczoraj caly dzien spedzilismy w Geancie, ale bylo fajnie. Pod koniec (tzn. tak z godzine przed wyjsciem) przyszedl Tomek, podrzucil nas kadrowym busem na przystanek. Rozmawialismy glownie o kombinacji.
Mimi powiedzial, ze moglibysmy sie hajtnac razem z moja siostra, mielibysmy z glowy organizacje. Powiedzialam mu, ze to chyba niemozliwe, bo sis jest juz po cywilnym, a poza tym nauk przedslubnych nie mamy. Jesli chodzi o cywilny, to jest to duzo mniej skomplikowane, wiec zaczelismy namawiac Grzeska (wspollokatora), zeby byl naszym swiadkiem i zaprosil jakas Jole (do ktorej pisal smsa) na drugiego swiadka. Ale potem zachcialo mi sie spac i juz nie drazylismy tematu.
W sobote zreszta nie mielismy czasu, zeby pojsc do USC, bo bylismy na gieldzie komputerowej. Slawek (inny wspollokator) powiedzial, ze to gdzies na Balickiej, wiec jechalismy tramwajem i nie wiedzielismy, gdzie wysiasc. Slawek kazal mi zapytac kogos o gielde. Ja: "Myslisz, ze ktos tu bedzie wiedzial?" On: "No, spytaj tej baby." Podeszlam do chlopaka, na oko studenta, potencjalnego komputerowca i spytalam, czy wie, jak dojechac na gielde komputerowa. Powiedzial, ze wlasnie tam jedzie i wytlumaczyl mi droge, zreszta potem za nim szlismy. Hihi.
Aaa, wczoraj Pawlowi zepsulo sie cos w kompie. Napisalam do sis, ale nie dowiedzialam sie od niej prawie niczego, wiec napisalam do Marcina. Odpisal, zadal pare pytan na temat kompa. Odpisalam i dostalam odpowiedz. Hmmm... Dziwny czlowiek.

0 Comments:

Post a Comment

<< Home