Tuesday, December 07, 2004

all around the world...

Socjologia kompletnie zamotana, ale sciagalam i mam moze 3-4 bledy, a trzeba miec 10 pkt na 16, wiec raczej na pewno zalicze. Oczywiscie niewiele sie wczoraj i dzis uczylam, because of Mimi. Na dodatek na 8:00 poszlam na 135 minut wykladu z matmy na AGH. Na kilkadziesiat osob bylo kilka dziewczyn i wszyscy zorientowali sie, ze nie jestem od nich, ale Mimi nie pozostawil im watpliowosci, z kim przyszlam. Wlasciwie to ja tez sie malo asertywnie czasem zachowuje. Wykladowca podobno patrzyl sie na nas, jak sie wyglupialismy, Mimi mowil, ze byl zazdrosny. :P No coz, jak to bylo...? Idzie brzydka dziewczyna ulica, a druga tez z AGH.Rozmawialismy tez powaznie (!!!). Tzn. powiedzialam mu (bo akurat spytal o cos), ze poklocilam sie z Tomkiem. I ze on (T.) uwaza, ze zlamalam mu serce, a po drugie, ze pakuje sie w klopoty. Mimi spytal, na czym te klopoty maja polegac. Chyba z 10 minut zastanawialam sie, na czym moga polegac moje klopoty i w koncu odkrylam, iz na tym, ze mnie po prostu wykorzysta. Stwierdzil, ze wcale nie ma takiego zamiaru, a ze troche inaczej sie zachowuje, to juz inna kwestia... Powiedzialam mu, ze mam takie zboczenie psychologiczne, ze dociekam raczej przyczyn, niz skutkow i jestem w stanie rozdzielic jego zachowanie od intencji. Uznal, ze fajnie miec psychologa. A Tomek go w ogole nie zna. Powiedzialam, ze opiera sie na intuicji. Mimi spytal, wlasciwie czemu powiedzialam T., ze sie spotykamy. Ja: "Bo wiesz, on ciagle mial nadzieje, a jak zaczelo sie sypac miedzy mna a Marcinem, to zwietrzyl szanse... Chociaz juz dawno mu powiedzialam, ze nic z tego." I probowalam w 3 zdaniach powiedziec, co bylo wczesniej, ze T. mnie strasznie skrecil psychicznie i w ogole mialam taka traume, ze wszystkich za wszystko przepraszalam. Mimi: "Nie chcialbym, zebys kiedys tak o mnie mowila." Ja: "Tez bym nie chciala tak kiedys o tobie mowic. Ale ja mu wybaczylam, myslalam, ze jestesmy przyjaciolmi, ale on mial chyba caly czas ukryte intencje." Potem nie pamietam, o czym rozmawialismy. Pozniej spytal, czy jest jakas szansa, ze sie w nim zakocham. Potwierdzilam ("Mysle, ze tak."). Nie pamietam aporpos czego, Mimi spytal mnie, czy my mamy jakis problem. Ja: "Nie sadze. A nawet jesli... jestem zdania, ze dwoje dojrzalych ludzi, ktorzy maja dobre intencje zawsze bedzie potrafilo rozwiazac problem." A jak zeszlo na tematy lozkowe, to chociaz stwierdzilam, ze jestem zryta pod tym wzgledem, uznal, ze pozytywnie zryta i ze nie mozna przyczepic sie do moich zasad (a raczej zasady). Chyba mu zaimponowalam. Troche tez mowilam o Marcinie, ale raczej o jego pracy, bez slowa na temat zwiazku. Bo wlasciwie o tym to ja nic nie wiem.Jutro ide z Mimim na wyklad policji. Strasznie mu sie nie chcialo, a musi. Czemu mam mu nie uprzyjemnic czasu? :>

PS
A kolegow Mimiego juz oswoilam! (Chyba...)

2 Comments:

Blogger Aurin said...

niestety sa czasem rpzypadki keidy dwoje ludzi ma dobre intencje a nie idzie:) ale to musi byc strasznie juz zamotane (U know...) eh.. Niedlugo zaczne nienadazac za Zona..nei wiem co sie z tym swiatem dzieje to bylo na odwrot..a teraz :)

December 8, 2004 at 1:55 PM  
Blogger Alice said...

No co Ty, nie mozesz za mna nie nadazac. ;)) :D Moze nie jestem konsekwentna, ale szczesliwa. Przynajmniej teraz.

December 8, 2004 at 8:04 PM  

Post a Comment

<< Home