Kto jest Kopciuszkiem - Ty czy ja?
Zdobylam z socjologii 13 /16pkt. Nie bylo ocen, tylko ci, co mieli ponizej 10 musza przyjsc na dyzur i zaliczyc. Jeee. :D
Doszlam (przy pomocy mojej dyzurnej psycholog-wspollokatorki) do roznych ciekawych wnioskow na temat T. i Mimiego.
Na poczatek moze Tomek. On chce ulozyc moje zycie wedlug swojego schematu. On chce poukladac zycia wszystkich na okolo wedlug swoich schematow! Dosc duzo z nim przebywalam i zauwazylam te dziwna prawidlowosc: jesli ktos robi cos, nie tak, jak ON by zrobil, to jest glupi albo w ogole trzeba sie na niego denerwowac. Przeciez kazdy czlowiek ma wlasna wole, prawo do decyzji i bledow. Nie potrafie zrozumiec myslenia T., jest tak dominujacy, ze nie miesci sie to w mojej swiadomosci. I on chce taki byc. Nie zamierza sie zmieniac. Mowi, ze "taki juz jest". Okay, to jego sprawa, ale niech nie wkracza z tym na moje terytorium. T. probuje wszystko dostosowac do swojego schematu, bez wzgledu na to, czy to pasuje, czy nie. Po prostu wybiera sobie informacje, ktore sie nadaja, a ignoruje te, ktore nie. Rewelacja. Dokladnie to samo robil, jesli chodzi o moja osobe. Niby "nie chce sie wtracac", ale robi to na kazdym kroku! Jesli nawet ja sie w cos wpakuje, to na pewno nie bedzie to taki kanal, jak z nim. Czy on tego nie rozumie? NIKT nie moze mnie bardziej zranic, niz on!
A Mimi... on jest w znacznym stopniu taki, jak ja. Spontaniczny i zlozony. Ciezko mi rozpracowac jego psychike. W kazdym razie nie wyglada na to, ze rwie laski na nazwisko. :P Moze to dodaje mu pewnosci siebie, ale tylko pozornie, bo wczoraj, jak powiedzialam mu, ze ma sliczne oczy (bo brazowe!), to stwierdzil, ze wydaje mi sie, bo jest ciemno. Jestem dla niego bardzo lagodna, bo sama czuje sie bezpiecznie. On lubi, jak sie nim zajmuje... Ktory facet nie lubi. :P Doszlam do wniosku, ze jednak sporo zawdzieczam Marcinowi, to on wyprowadzil mnie z wiekszosci traum, jakie mialam po zwiazku z Tomkiem. No pewnie, ze nie jest fajnie tak nagle zaczac byc olewana, ale ostatecznie jakos to przezylam (bez wiekszych strat psychicznych). Nie boje sie tak bardzo, jak w czerwcu. Nie wiem, na ile to zasluga Mimiego. Wczoraj spytal, czy dobrze mi z nim. Ja: "Tak, ale nie z powodu fizycznosci. To znaczy tez, ale nie przede wszystkim." Lubie go miec przy sobie. Jak sie przytula w autobusie, jak trzyma mnie za reke. A najbardziej lubie obudzic sie i widziec, jak na mnie patrzy. A na pytanie, czemu mi sie tak przyglada, uslyszec: "Podobasz mi sie".
PS
Za tydzien jade do domu! Juppi! Na razie nie bede ograniczac nam kontaktow, prawdopodobnie same sie ogranicza z powodu kolokwiow... A potem przerwa swiateczna... Dobra przerwa nie jest zla, chociaz wcale nie mam na to ochoty.
Doszlam (przy pomocy mojej dyzurnej psycholog-wspollokatorki) do roznych ciekawych wnioskow na temat T. i Mimiego.
Na poczatek moze Tomek. On chce ulozyc moje zycie wedlug swojego schematu. On chce poukladac zycia wszystkich na okolo wedlug swoich schematow! Dosc duzo z nim przebywalam i zauwazylam te dziwna prawidlowosc: jesli ktos robi cos, nie tak, jak ON by zrobil, to jest glupi albo w ogole trzeba sie na niego denerwowac. Przeciez kazdy czlowiek ma wlasna wole, prawo do decyzji i bledow. Nie potrafie zrozumiec myslenia T., jest tak dominujacy, ze nie miesci sie to w mojej swiadomosci. I on chce taki byc. Nie zamierza sie zmieniac. Mowi, ze "taki juz jest". Okay, to jego sprawa, ale niech nie wkracza z tym na moje terytorium. T. probuje wszystko dostosowac do swojego schematu, bez wzgledu na to, czy to pasuje, czy nie. Po prostu wybiera sobie informacje, ktore sie nadaja, a ignoruje te, ktore nie. Rewelacja. Dokladnie to samo robil, jesli chodzi o moja osobe. Niby "nie chce sie wtracac", ale robi to na kazdym kroku! Jesli nawet ja sie w cos wpakuje, to na pewno nie bedzie to taki kanal, jak z nim. Czy on tego nie rozumie? NIKT nie moze mnie bardziej zranic, niz on!
A Mimi... on jest w znacznym stopniu taki, jak ja. Spontaniczny i zlozony. Ciezko mi rozpracowac jego psychike. W kazdym razie nie wyglada na to, ze rwie laski na nazwisko. :P Moze to dodaje mu pewnosci siebie, ale tylko pozornie, bo wczoraj, jak powiedzialam mu, ze ma sliczne oczy (bo brazowe!), to stwierdzil, ze wydaje mi sie, bo jest ciemno. Jestem dla niego bardzo lagodna, bo sama czuje sie bezpiecznie. On lubi, jak sie nim zajmuje... Ktory facet nie lubi. :P Doszlam do wniosku, ze jednak sporo zawdzieczam Marcinowi, to on wyprowadzil mnie z wiekszosci traum, jakie mialam po zwiazku z Tomkiem. No pewnie, ze nie jest fajnie tak nagle zaczac byc olewana, ale ostatecznie jakos to przezylam (bez wiekszych strat psychicznych). Nie boje sie tak bardzo, jak w czerwcu. Nie wiem, na ile to zasluga Mimiego. Wczoraj spytal, czy dobrze mi z nim. Ja: "Tak, ale nie z powodu fizycznosci. To znaczy tez, ale nie przede wszystkim." Lubie go miec przy sobie. Jak sie przytula w autobusie, jak trzyma mnie za reke. A najbardziej lubie obudzic sie i widziec, jak na mnie patrzy. A na pytanie, czemu mi sie tak przyglada, uslyszec: "Podobasz mi sie".
PS
Za tydzien jade do domu! Juppi! Na razie nie bede ograniczac nam kontaktow, prawdopodobnie same sie ogranicza z powodu kolokwiow... A potem przerwa swiateczna... Dobra przerwa nie jest zla, chociaz wcale nie mam na to ochoty.

6 Comments:
no wiesz mozesz czasem codziennie spotykac sie i nie znudzic sie:) tym to nei masz co sie martwic..bo jak czasm myslisz jakim by bylo mezem..no to wiesz jakby sie znudzil po spotkaniach codziennych...to chyba by nie byl dobrym;)
ale happy jestem ze sie uklada..przyjezdzaj tu!!!!!!
w sumie masz racje, jesli to ma byc powazny zwiazek, to on nie powinien mnie meczyc swoja obecnoscia. :D ciesze sie, ze moge sie z nim codziennie widywac.
wifajnie jest codziennie stopykac sie tez bym tak chciala:p w sumie i tak ciagle malo i malo :> a wiesz obawiam sie tylko ze wydasz fortune na komorke w swieta :lol:
nie martw sie, Zono, nie mamy wspolnoty majatkowej, wiec komornik nie zabierze Ci mebli za moja komorke! :> bedzie dobrze, przeciez mam internet!
no wiesz ZOno czuje sie urazona..:| ja tu z troska o Ciebie a Ty o majatku... gdybysmy mialy wspolnote majatkowa to predzej przez moja komorke zbankrutowalybysmy:)
ej no, zartowalam ;))
Post a Comment
<< Home