Wednesday, December 08, 2004

To znaczy tak niewiele, tylko my...

Hmm, chyba musze sie zreformowac. Nie wiem, czy mam podchodzic do swojego zwiazku, jakby byl tylko... a moze wlasnie "az" zwiazkiem? Czy moze bedzie z tego cos wiecej? Czy mam o tym w ogole myslec? Ale jak mozna nie myslec pod pewnym katem? Np. jakim bedzie ojcem, mezem, zieciem? Oczywiscie, w nadmiernych ilosciach takie mysli moga swiadczyc o tym, ze mam problem. Ale czasem mi sie zdarza. Coraz czesciej. Chociaz na poczatku wydawalo mi sie, ze on jest ZA MLODY, zeby o nim w ten sposob myslec. Ale angazuje sie coraz bardziej...
Umowilismy sie pod AGH, bo konczylam wczesniej i poszlam jeszcze na rynek wyplacic pieniadze z bankomatu, a potem do xera. W drodze powrotnej kupilam sobie wode mineralna i grahamke, a potem wstapilam do cukierni po ciastko. Spoznilam sie oczywiscie, ale on spoznil sie jeszcze bardziej (lubie, jak przeprasza :P), bo musial oddac jakiestam przyrzady czy inne narzedzia i byla kolejka. Dalam mu to ciastko, bylo fajnie zapakowane w bialy papier. Ucieszyl sie. Nie z ciastka, tylko, ze mu cos przynioslam i ze zachowuje sie tak sweet. Poszlismy na jego wydzial, ja zjadlam bulke i popilam mineralna, on kanapki, ciastko i tez popil moja woda mineralna, jeszcze potem skonsumowal kawe i po obejrzeniu rysunkow w katedrze transportu linowego (wszystkie te super kolejki etc.) - bo Mimi raczej wybierze te specjalizacje - spoznilismy sie na wyklad (bo byl na miasteczku AGH) pani policjantki.
Nie dosc, ze mowila koszmarnie niegramatycznie, silac sie na szeroki zasob slow, to przynudzala. Oczywiscie my sie nie nudzilismy. W pewnej chwili zauwazylam, ze jestem jedyna dziewczyna. Mimi stwierdzil, ze zwracam na siebie uwage. Potem odkrylismy, ze na dole siedza jeszcze jakies dziewczyny (dwie), ale dopiero, jak wychodzilismy, wiec nie rzucaly sie w oczy... Oczywiscie zastanawialam sie, wchodzac, czemu wszyscy sie tak patrza... No i juz wiem. Hmm... Goraco polecam te uczelnie. :P
Potem odprowadzil mnie na przystanek, spoznilam sie 2 minuty, wiec musielismy czekac 21! Rozmawialismy troche o mojej sis, jej slubie i ze to glupota wydawac na wesele 15 ooo PLN (nie rozumiem sis, doprawdy). Zamierzam z nim pojsc na koscielny, ale nie wiem, czy wytrzyma ze mna do wiosny. :>
Moze powinnam robic nam jednodniowe przerwy w spotkaniach? Nie chce, zeby sie mna znudzil. Na razie chyba oboje sie zakochujemy, ale rozstania sa wskazane, bo z poniedzialku na wtorek spedzilismy ze soba 19,5 godziny pod rzad... A jak w koncu odprowadzil mnie na przystanek w strone Przegorzal, a sam poszedl na druga strone... Hmm... Jak przechodzil przez ulice, zaczelam juz za nim tesknic. Nie czuje obsesyjnej potrzeby przebywania z nim, ale lubie to. Czas nam szybko mija. Nie chcialabym, zeby u mnie przesiadywal cale dnie albo zebym ja spedzala u niego za duzo czasu... Ale ile czasu to za duzo?

0 Comments:

Post a Comment

<< Home