Friday, December 24, 2004

Last Christmas, I gave you my heart...

Mimi dzwonil wczoraj i rozmawialismy pare minut. Opowiadal, co u niego, ze byl na treningu z Sylwia, potem na zakupach... Ale jak go uslyszalam, jeszcze bardziej za nim tesknie. On jednak sie do mnie przywiazal! Mowil, ze kupili dzieciom (corce Roberta i synowi Pawla) jakies fajne rzeczy, po czym ja wyrazilam zachwyt nad malymi ubrankami. On: "Tylko mi za szybko nie zafunduj takiego malego..." Ja: "Ech, no wiesz... To nie zalezy tylko ode mnie..." On: "Nie?" Ja: "Nie wiem, chyba uczyli cie na biologii." On: "Chyba mnie nie bylo na tej lekcji." Nie wiem, co on ma z tym, ze ja chcialabym miec dziecko. Lubie dzieci. Male dzieci. Male ubranka. Zabawki. Ale bez przesady! Nie chce miec dziecka jeszcze przez jakis czas... I na pewno nie znizylabym sie do tego poziomu, zeby zlapac faceta na bachora. ;))
I w nocy rozmawialam przez smsy z Tomkiem. Napisal, ze jego kolezanka, Iwonka (u ktorej byl w USA) chce, zeby przeniosl sie do Nowego Jorku na stale, bo (on) jest jedyna zyczliwa jej osoba. Wydedukowalam, ze to ona ma problem, skoro spotyka ja zawod za zawodem, nie jest to raczej wina otoczenia. A on ma niby byc jej aniolem strozem? Zreszta wiem, czemu on tak pisze... Bo chce mi udowodnic, ze wcale nie jest taki zly, ze ktos go potrzebuje, wiec musi byc dobry... Abstrahujac od tematu Iwonki, zastanawialismy sie, kto jest facetem, dla ktorego zostalam stworzona (bo Iwonka zostala podobno stworzona dla jakiegos Lukasza)... Tomek: "Nie wiem, ale mam nadzieje, ze to dobry czlowiek." Usilowalam mu wytlumaczyc, ze nawet jak sie zakocham - a moze zwlaszcza wtedy - nie przestaje analizowac jego zachowania, wiec wiem, kiedy jedno mowi, drugie mowi, a trzecie mysli i raczej zdaze sie zorientowac, czy ktos jest dobry, czy nie. Tomek napisal, ze nic nie zrozumial, oprocz przytyku na temat rotrojenia jazni. Odpisalam, ze tym razem to nie bylo o nim. Ze tak ogolnie i jest duzo facetow, ktorzy maja roztrojenie - albo nieswiadomie, albo swiadomie i chca wykorzystac naiwne kobiety... Potem rozmawialismy, czy minimalizacja ryzyka to minimalizacja oczekiwanego zysku (badz tez nagrody), wedlug ekonomii - tak, ale jak to wyglada w praktyce... Tomek mowi, ze jesli chodzi o zwiazek zmierzajacy do zalozenia rodziny, to trzeba minimalizowac ryzyko pomylki. Odpisalam, ze z tym sie zgadzam, ale jesli chodzi tylko o samo zaangazowanie emocjonalne. On: "Zaangazowanie emocjonalne jest pelne, jezeli zmierza do zalozenia rodziny,inne to pchanie sie w klopoty.chyba, ze chodzi o uklad aseksualny." To chyba przytyk do mnie i Mimiego, to o aseksualizmie. Zreszta nie bardzo wiem, co mial na mysli? Biale malzenstwo? Napisalam, ze zakochalam sie w Marcinie, chcialam z nim zalozyc rodzine (naprawde!), ale nic z tego nie wyszlo i - mimo tego - mam sie calkiem dobrze. I poszlam spac.
On mnie chyba nie rozumie. Ja chyba niezbyt rozumiem jego i nie wiem, czy chce zrozumiec.

2 Comments:

Blogger Aurin said...

no a co moze nie znasz przykladu bialego malzenstwa?? :P:P:P:P:P Zonciu

December 24, 2004 at 4:05 PM  
Blogger Alice said...

Znam, ale wiesz... chyba dwa biale malzenstwa zawrzec... to troche za duzo!

December 25, 2004 at 8:24 PM  

Post a Comment

<< Home