No body said it was easy...
No i nareszcie w domciu! Prosze sie umawiac na spotkania, bo zacznie mi czasu brakowac. W Krakowie nabralam dosc pedantycznych nawykow i zamierzam uporzadkowac swoj pokoj! Mam tez nawyki praktyczne. :]
Drugi dzien bez Mimiego, a ja szaleje z powodu jego braku... :( Dzwonil wczoraj do mnie, ale nie bylam zbyt komunikatywna, bo wstalam o 5:00, a kiedy zadzwonil, ogladalam nieco ekstrawagancki film "Apartament" na DVD. Z Joshem Hartnettem i Diane Kruger (Helena z "Troji"). Komedia romantyczna, ale raczej madra, niz glupia. Do refleksji. Jeszcze nie weszla do kin. Hmm... Dzis napisal mi smsa, czy juz ubralam choinke i ze on chce juz jechac do Tarnobrzega, bo smutno mu samemu w Krakowie...
A slub byl fajny. Oprocz moze tego, ze 3 czy 4 osoby spytaly mnie, kiedy JA wychodze za maz. Czyzby spisali moja srednia sister na straty? Z tego, co wiem, spotkala ksiecia z bajki i jest z nim od wrzesnia. Moze jednak cos z tego bedzie? Wlasciwie slub trwal 15 minut, potem bylismy w restauracji. Tesciowie mojej sis usilnie probowali mnie wyswatac ze swiadkiem pana mlodego, jego bratem ciotecznym (rok ode mnie starszym). Kiedys z nim troche krecilam, chodzilismy ze soba wlasciwie, ale kiedy to bylo? W siodmej klasie podstawowki! Ale mam wrazenie, ze mu sie podobam, oniesmielam go chyba. A moze po prostu jest niesmialy.
A co z Marcinem? NIC. Nie wiem w sumie, co mam mowic. Nic nie wiem. Dzis mijaja trzy tygodnie odkad mial sie zjawic, a tego nie zrobil. Jutro beda trzy tygodnie odkad spotykam sie z Mimim... Mam dziwne wrazenie, ze mama posadza mnie o to, ze to moja wina, ze M. zniknal. Ale ja nic nie zrobilam! Bylam moze odrobine zbyt nerwowa, ale nie posunelam sie do radykalnych krokow. A jesli naprawde cos mu sie stalo? Ale ile razy myslalam, ze cos sie stalo, a to byla jego wina, ze mnie nie powiadomil? Chyba z 5 albo 6. Nie wiem, co mam zrobic. Nabieram do tego dystansu i stwierdzam, ze on mnie zranil, zawiodl i rozczarowal. But the show must go on...
Drugi dzien bez Mimiego, a ja szaleje z powodu jego braku... :( Dzwonil wczoraj do mnie, ale nie bylam zbyt komunikatywna, bo wstalam o 5:00, a kiedy zadzwonil, ogladalam nieco ekstrawagancki film "Apartament" na DVD. Z Joshem Hartnettem i Diane Kruger (Helena z "Troji"). Komedia romantyczna, ale raczej madra, niz glupia. Do refleksji. Jeszcze nie weszla do kin. Hmm... Dzis napisal mi smsa, czy juz ubralam choinke i ze on chce juz jechac do Tarnobrzega, bo smutno mu samemu w Krakowie...
A slub byl fajny. Oprocz moze tego, ze 3 czy 4 osoby spytaly mnie, kiedy JA wychodze za maz. Czyzby spisali moja srednia sister na straty? Z tego, co wiem, spotkala ksiecia z bajki i jest z nim od wrzesnia. Moze jednak cos z tego bedzie? Wlasciwie slub trwal 15 minut, potem bylismy w restauracji. Tesciowie mojej sis usilnie probowali mnie wyswatac ze swiadkiem pana mlodego, jego bratem ciotecznym (rok ode mnie starszym). Kiedys z nim troche krecilam, chodzilismy ze soba wlasciwie, ale kiedy to bylo? W siodmej klasie podstawowki! Ale mam wrazenie, ze mu sie podobam, oniesmielam go chyba. A moze po prostu jest niesmialy.
A co z Marcinem? NIC. Nie wiem w sumie, co mam mowic. Nic nie wiem. Dzis mijaja trzy tygodnie odkad mial sie zjawic, a tego nie zrobil. Jutro beda trzy tygodnie odkad spotykam sie z Mimim... Mam dziwne wrazenie, ze mama posadza mnie o to, ze to moja wina, ze M. zniknal. Ale ja nic nie zrobilam! Bylam moze odrobine zbyt nerwowa, ale nie posunelam sie do radykalnych krokow. A jesli naprawde cos mu sie stalo? Ale ile razy myslalam, ze cos sie stalo, a to byla jego wina, ze mnie nie powiadomil? Chyba z 5 albo 6. Nie wiem, co mam zrobic. Nabieram do tego dystansu i stwierdzam, ze on mnie zranil, zawiodl i rozczarowal. But the show must go on...

0 Comments:
Post a Comment
<< Home