"O ciało ty mój upominku na gwiazdkę od Bozi przyjęte."
Mimi wyslal mi smsa na nowy numer, bo wszystkie fajne mialam na starej karcie. Napisal, ze TESKNI. Ja tez tesknie, ale juz przyzwyczailam sie, ze jestem tu. Nie wychodze i nie przychodze, kiedy chce, niezauwazona... Nie moge sie doczekac, kiedy znow bedziemy razem... :>
Tomek napisal w poniedzialek smsa, ze zaprasza na plotki na temat kombinacji. Odpisalam, ze jestem w Lublinie i wroce do Krakowa po Swietach. Wczoraj wyslal mi smsa, ze znalazl idealny basen do Watsu i czy jeszcze chce, czy ma szukac innej modelki. Odpisalam, ze chce byc modelka. Napisal, ze ten basen jest naprawde dobry i fajnie, ze moze wreszcie zacznie badania. (Do doktoratu.) Podejrzewam, ze nie wybil sobie mnie z glowy. Ze bedzie usilowal mnie zdobyc, tylko wybierze inna droge. A moze sprobuje udowodnic mi, co odrzucilam? Jakiego naukowca i biznesmana. Chyba za dobrze go znam, zeby tego nie przewidziec.
Ostatnio czytalam wypowiedz jakies dziewczyny, ze byla w zwiazku 3 lata i ze po zerwaniu bylo jej strasznie ciezko. Pomyslalam o Marcinie i jego ex (wlasciwie powinnam po myslec o obydwu ex, ale ta "pozniejsza" jakos bardziej mnie absorbowala, chociaz z "wczesniejsza" byl 3,5 roku). Byli ze soba 4 lata. M. powiedzial, ze to ona go rzucila because of his job, a dokladniej: z komplikacji, jakie praca w policji rodzila. Powiedzial tez, ze zwiazek rozpadl sie z powodu zbytniej dominacji partnerki. Wiem, ze odkad zaczal pracowac, pojawily sie problemy ze spotkaniami... Tak, jak ze mna, odwolywal spotkania w ostatniej chwili albo nie przychodzil, albo w ostatniej chwili powiadamial, ze bedzie za godzine na przyklad. Nie chce gdybyc, co sie dzialo, bo prawie nic nie wiem. Tylko tyle, ze po zerwaniu ona mu powiedziala, ze jeszcze do niej przyjdzie i bedzie blagal: "Wpusc mnie, kochanie, wpusc." I ze jej przyjaciolka dzwonila do niego i mu mowila, zeby sobie przypomnial, jakie kwiaty lubi jego ex, bo bedzie mogl jej polozyc na grobie. Na poczatku myslalam sobie, ze to jakas chimeryczka, grozby samobojstwa wedlug mnie sa bardzo dziecinne... Ale teraz mysle sobie... Okay, rzucila go, ale moze miala powody, moze nie mogla juz dluzej tego zniesc... Jego zachowania, ktore - co prawda - nie bylo olewaniem, ale tak wygladalo... Zostawila go, zeby on sie zmienil. Dla niej. Zeby wrocil i przeprosil. Moim zdaniem powinien to zrobic. Wspolczuje jej, chociaz nic o niej nie wiem, ale chyba ja rozumiem. A moze nie, nie wiem.
Wyslalam do M. standardowego smsa o zmianie numeru.
Nic nie wiem o bylych dziewczynach Mimiego, bo odmowil mi udzielenia informacji na ten temat. Nie wiem, czemu, ale to chyba dobrze... Czuje, ze mam wiecej bagazu emocjonalnego z powodu bylych zwiazkow, ale moze dla mnie to dobrze, bo przynajmniej wiem, czego mam nie robic. Jestem naiwna i prawie za kazdym razem mysle, ze MOZE TO TEN... Ale gdybym tak nie myslala, tracilabym czas... Nie chce romansow, chociaz na razie mam romans z niepewna przyszloscia... To sie samo wyklaruje. I jemu, i mnie. Mam nadzieje, ze dojdziemy do tych samych wnioskow. Na razie odkrylam, ze wiecej jest plusow, niz minusow bycia z rowiesnikiem.
Ale to przypadek, ze sie spotkalismy. :P Gdybym wtedy nie poklocila sie z Marcinem, spalabym lepiej i nie napisala o 7:14 smsa do Tomka. Nie poszlabym z nim do Dominikanow i nie pojechala do akademika. Gdyby mial sprawny akumlator, odwiozlby mnie do domu (NALEGALABYM, bo nie chcialabym sie wpraszac), a tak musial przyjechac po nas Mimi... I gdybym w koncu nie rozmawiala na temat komputerow i mojej sis, nie spytalby o program. Ja nie mialabym pretekstu, zeby wziac od niego nr (zreszta i tak wzielam w ostatniej chwili, bo mi glupio bylo). Naprawde CHCIALAM sie z nim spotkac. Jest w nim cos, co mnie pociaga... :)
Tomek napisal w poniedzialek smsa, ze zaprasza na plotki na temat kombinacji. Odpisalam, ze jestem w Lublinie i wroce do Krakowa po Swietach. Wczoraj wyslal mi smsa, ze znalazl idealny basen do Watsu i czy jeszcze chce, czy ma szukac innej modelki. Odpisalam, ze chce byc modelka. Napisal, ze ten basen jest naprawde dobry i fajnie, ze moze wreszcie zacznie badania. (Do doktoratu.) Podejrzewam, ze nie wybil sobie mnie z glowy. Ze bedzie usilowal mnie zdobyc, tylko wybierze inna droge. A moze sprobuje udowodnic mi, co odrzucilam? Jakiego naukowca i biznesmana. Chyba za dobrze go znam, zeby tego nie przewidziec.
Ostatnio czytalam wypowiedz jakies dziewczyny, ze byla w zwiazku 3 lata i ze po zerwaniu bylo jej strasznie ciezko. Pomyslalam o Marcinie i jego ex (wlasciwie powinnam po myslec o obydwu ex, ale ta "pozniejsza" jakos bardziej mnie absorbowala, chociaz z "wczesniejsza" byl 3,5 roku). Byli ze soba 4 lata. M. powiedzial, ze to ona go rzucila because of his job, a dokladniej: z komplikacji, jakie praca w policji rodzila. Powiedzial tez, ze zwiazek rozpadl sie z powodu zbytniej dominacji partnerki. Wiem, ze odkad zaczal pracowac, pojawily sie problemy ze spotkaniami... Tak, jak ze mna, odwolywal spotkania w ostatniej chwili albo nie przychodzil, albo w ostatniej chwili powiadamial, ze bedzie za godzine na przyklad. Nie chce gdybyc, co sie dzialo, bo prawie nic nie wiem. Tylko tyle, ze po zerwaniu ona mu powiedziala, ze jeszcze do niej przyjdzie i bedzie blagal: "Wpusc mnie, kochanie, wpusc." I ze jej przyjaciolka dzwonila do niego i mu mowila, zeby sobie przypomnial, jakie kwiaty lubi jego ex, bo bedzie mogl jej polozyc na grobie. Na poczatku myslalam sobie, ze to jakas chimeryczka, grozby samobojstwa wedlug mnie sa bardzo dziecinne... Ale teraz mysle sobie... Okay, rzucila go, ale moze miala powody, moze nie mogla juz dluzej tego zniesc... Jego zachowania, ktore - co prawda - nie bylo olewaniem, ale tak wygladalo... Zostawila go, zeby on sie zmienil. Dla niej. Zeby wrocil i przeprosil. Moim zdaniem powinien to zrobic. Wspolczuje jej, chociaz nic o niej nie wiem, ale chyba ja rozumiem. A moze nie, nie wiem.
Wyslalam do M. standardowego smsa o zmianie numeru.
Nic nie wiem o bylych dziewczynach Mimiego, bo odmowil mi udzielenia informacji na ten temat. Nie wiem, czemu, ale to chyba dobrze... Czuje, ze mam wiecej bagazu emocjonalnego z powodu bylych zwiazkow, ale moze dla mnie to dobrze, bo przynajmniej wiem, czego mam nie robic. Jestem naiwna i prawie za kazdym razem mysle, ze MOZE TO TEN... Ale gdybym tak nie myslala, tracilabym czas... Nie chce romansow, chociaz na razie mam romans z niepewna przyszloscia... To sie samo wyklaruje. I jemu, i mnie. Mam nadzieje, ze dojdziemy do tych samych wnioskow. Na razie odkrylam, ze wiecej jest plusow, niz minusow bycia z rowiesnikiem.
Ale to przypadek, ze sie spotkalismy. :P Gdybym wtedy nie poklocila sie z Marcinem, spalabym lepiej i nie napisala o 7:14 smsa do Tomka. Nie poszlabym z nim do Dominikanow i nie pojechala do akademika. Gdyby mial sprawny akumlator, odwiozlby mnie do domu (NALEGALABYM, bo nie chcialabym sie wpraszac), a tak musial przyjechac po nas Mimi... I gdybym w koncu nie rozmawiala na temat komputerow i mojej sis, nie spytalby o program. Ja nie mialabym pretekstu, zeby wziac od niego nr (zreszta i tak wzielam w ostatniej chwili, bo mi glupio bylo). Naprawde CHCIALAM sie z nim spotkac. Jest w nim cos, co mnie pociaga... :)

0 Comments:
Post a Comment
<< Home