Wednesday, July 05, 2006

Slady po Tobie...

Czy przypuszczalabym kiedys, ze jadac autobusem, bede plakac, bo nie ma tu JEGO? Mozna to zwalic na szyberdach i wiejacy w oczy wiatr? Ciagle mysle, o tym, co robilby, gdyby tu byl. Co powiedzialby, gdyby tu byl. Zaluje kazdej chwili spedzonej na klotni i obrazaniu sie. Moglibysmy spedzic ten czas milej.
Moze Justyna ma racje. Moze gdybym mogla wybrac, to bym sie nie zakochala?

Wednesday, September 21, 2005

Because of you

Naprawde go kocham, wiem, ze moge mu ufac, ze jestem jednak wazniejsza dla niego, niz rodzina. Nie powinno tak byc, ale tak jest.
On jest inny, odkad sie spotykamy. Nawet na spotkanie z kumplem chce isc ze mna. Moze to oznaka, ze staje sie pantoflarzem, ale bywa silny i opiekunczy, kiedy tego potrzebuje, wiec chyba nie do konca mozna go sklasyfikowac w jakiejs konkretnej kategorii. Bardzo mi sie to podoba. Wiem, ze on zrobi wszystko, zeby mnie nie stracic... Bo uwaza, ze nie ma dla niego zadnej alternatywy. Ze jestem najlepszym, co go moglo w zyciu spotkac... Pewnie w przypadku innych facetow by mnie to przytlaczalo, ograniczalo moja wolnosc w moim wlasnym wyobrazeniu... W przypadku facetow, z ktorymi bylam... Na pewno bym to czula! Balam sie tego. Ale teraz jest inaczej. Moze dlatego, ze dojrzalam.

Wednesday, September 07, 2005

what do I do when (...) I wake to find that you're not there?

Bez obaw, wszystko ze mna w porzadku :)
Dzis, a raczej wczoraj zrozumialam, ze jestem Mimiemu potrzebna. Pewnie dalby sobie rade beze mnie, ale ze mna jest mu o wiele latwiej. To wyjasnia, czemu tak szybko zakochal sie w tak wrednym stworzonku, jak ja.
Oczywiscie jego rodzina, z wyjatkiem Pawla, to jedna wielka porazka. Gdybym ja taka miala, dawno bym sie wyprowadzila, uciekla, powiesila (niepotrzebne skreslic). Podziwiam go, chociaz ja nie bylabym taka pokorna na jego miejscu. Niech sie obrazaja, niech mowia, ze jestem niewdzieczna, niech mnie wydziedziczaja! Ale nie! Moj tata mowi: "wszystko ci wolno". Haha, a kto to niby ustala? Ja? Wlasnie, ze nie ja, tylko oni! Moze tupalam nogami, ale mogli sie nie zgodzic. Jestem dumna z tego, co mam, z tego, co moje siostry dla siebie wywalczyly, ze sposobu w jaki mnie wychowano. I cos Wam powiem! Rodzice Mimiego powinni SIE CIESZYC, ze to ja jestem jego dziewczyna, bo gdyby to byla jakas inna, to juz by z nim piec razy w ciaze zaszla albo cos gorszego, chociaz on nie jest nieodpowiedzialny... Ale to TYLKO facet. Najlepszy, jakiego znam. :))

Friday, April 15, 2005

staroc ze mnie!

Jutro urodziny. Wcale nie czuje sie staro, hm, chyba powinnam... Na studiach czas plynie o wiele szybciej, chociaz mam mniej zajec, mniej nauki i sporo wolnego czasu na obijanie sie... A jednak tygodnie mijaja...
Jestem niepocieszona, bo nie bylo rozmiaru butow, ktore mi sie podobaly... A to jedyna para, jaka mi sie podobala... Buuuu...
Brzuch mnie boli. :(

Friday, March 25, 2005

no one else can feel it for you...

Brakuje mi go, nie lubie tego uczucia, bo odzywaczajam sie od niego. Od tego, ze sie przy nim budze, z nim jem i rozmawiam...

Thursday, March 24, 2005

Home, sweet home...

Opuscilam piekny Krakow. Pojechalam specjalnie do Plaszowa, zeby wsiasc w Sztygara zaraz po podstawieniu. Hihi.
Strasznie za nim tesknie. Ostatnio spedzalismy cale dnie razem i brakuje mi tego. On mnie nigdy nie nudzi, nie meczy i rzadko denerwuje. Powiedzial ostatnio, ze chcialby ze mna mieszkac.
Jego nazwisko jest na liscie gosci na slub mojej sister i dostanie nawet zaproszenie. Ciekawe, czy ja dostane. Za 5 dni bedziemy ze soba 4 miesiace. Jedynie 4 miesiace, a ja czuje sie, jakbym z nim byla bardzo dlugo. Dobrze go poznalam. Ale zawsze mozna lepiej.
Rozmawialismy we wtorek w nocy o nas, o tym, jak sie poznalismy i ze straszny to byl fart w sumie.
A Tomek pojechal z chodziarzami do Meksyku.

Monday, March 21, 2005

nothing fails...

No coz, za mna weekend, teraz tylko trzy dni chodzenia na zajecia i do domciu. Bylismy w sobote w nowootwartej Galerii Kazimierz - duzo sklepow, ale to, co wszedzie... Kupilam sobie sukienke, moze pojde w niej na slub sis? Powiedzialam mamie, ze Mimi przyjezdza ze mna na slub, a mama, ze bardzo sie cieszy i czy bedzie spal u nas, czy w hotelu (gdzie jest wesele)... Jeszcze nie wiemy. Mama chyba jednak przekonuje sie do mojego mezczyzny, chociaz wczesniej miala pewne obawy, ze moze przewrocilo mu sie w glowie (od slawy brata, of course). Bylismy tez u bratowej Mimiego i bawilismy sie z jego chrzesniakiem.
Chyba w czwartek Mimi napisal do Marcina, ktory byl na gg. Marcin (ktory myslal, ze to ja)napisal: "Hej, Darling!", a potem nazywal mnie jeszcze Mistrzynia i "swoja Pania". Mimi uznal, ze przegina, ale nic nie zrobil, hihi. Marcin, jak sie dowiedzial, ze Mimi wie, ze z nim gadam, spytal, czy moj facet nie jest zazdrosny. Hehe, gdyby chcial, przeczytalby sobie potem nasza rozmowe, wiec czemu mialby byc? Zachowanie Marcina jednak mnie denerwuje. Troche.