Spedzilam wczoraj trzy godziny w Geancie z Mimim. Zastepowal brata (Pawla, of course :P), ktory ma salon z drogimi meblami (to tylko przedstawicielstwo francuskiej firmy). Sobie stalismy na gorze Geanta i patrzylismy, co sie dzieje na dole. Przyszla jakas kolezanka Mimiego (przechodzila) i powiedziala: CZESC WAM. Potem mi sie przedstawila, a Mimi mnie wzial za reke zeby nie bylo watpliwosci, co nas laczy.
Powiedzial mi potem, ze sie tak nie zachowywal normalnie, nie kleil sie tak do nikogo, jak do mnie. Tylko ja tak na niego dzialam. Moze to bajer, nie wiem. Jestem dosc naiwna. :P
T. chcial, zebym wczoraj przyjechala. Powiedzial, ze wpadl w uczucie, ktorego tak bardzo chcial uniknac. Spotkalismy sie dzis na mszy u Dominikanow... Bylo fajne kazanie. Potem poszlismy do Botanici, ale mialam wrazenie, ze chce mi cos powiedziec i nie mowi. Spytal, czy ja chce mu cos powiedziec, bo on to czuje. Ja, ze nie. I w ogole wkurzajacy byl. Potem polazlismy po Plantach i pojechalismy na AWF, bo on nie jadl sniadania. Denerwowal mnie caly czas, usilowal mi narzucic swoje zdanie, byl tak agresywnie nastawiony jakos. Dominujacy i zaborczy. Ja zreszta tez nie zachowywalam sie asertywnie, a raczej z dystansem. Niewiele mowilam o Mimim. Same jakies pol-powazne rzeczy.
Potem powiedzial mi, ze rozmawial z kims i ktos mu cos powiedzial i niestety wszystko uklada sie w puzzle, chociaz on wolalby, zeby tak nie bylo. I to dotyczy mnie. Potem okazalo sie, ze Pawel (brat Mimiego) jak byl mlody, to mial bujne zycie towarzyskie i wszystko wyglada na to, ze Mimi tez jest taki. Ja: "Ale przeciez Ty nic nie wiesz." On: "Nie wiem, ale z tego co mowisz..." Ja: "Ale NIC NIE WIESZ." On: "Bo mi nie mowisz!" Rozmowa byla coraz bardziej bez sensu. Spytalam, jak moze wysuwac wnioski na podstawie tak malej ilosci danych. On: "MUSZE." I ze martwi sie o mnie. O siebie juz sie nie martwi, chociaz do wczoraj mial depresje (z mojego powodu, podobno). Ja: "To byl stan depresyjny." On: "Wszystko jedno." Ja: "Nie, wcale nie." I w ogole pije ciagle... Przeze mnie! Specjalnie wywoluje u mnie wyrzuty sumienia, bo tylko tak moze na mnie wplynac. W ogole nie zdaje sobie sprawy z tego, ze to robi, bo nie jest tak inteligentny emocjonalnie, ale zaobserwowal schemat behawioralny: bodziec - reakcja i ciagle powoduje te bodzce... Jest strasznie zaborczy. Powiedzialam mu o tym, a on, ze wcale nie. Ja: "Ale ja to tak czuje!" On: "Ale nie takie sa moje intencje... Ja tylko martwie sie o ciebie." Ja: "To moje zycie, moge z nim robic, co chce. Moge popelniac bledy. I bede je popelniac. Wiem, ze sie martwisz, ale dam sobie rade."
Kiedy spytalam go, skad wie, jaki jest Mimi, powiedzial, ze to uwarunkowane genetycznie. Wstalam, powiedzialam, ze ta rozmowa do niczego nie prowadzi i wyszlam. Potem dostalam smsa, ze zyczy mi, zeby nadal byl zaborczy i glupi. (W domysle: czekal na mnie.) Ja, zeby zmadrzal i o mnie zapomnial. Potem on napisal, ze lamie mu serce i ze ciezko wymazac z pamieci tak piekny czas, ale zrobi to dla mnie. Ja: "Jesli zlamalam Ci serce, to na Twoje wlasne zyczenie." I costam, ze myslalam, ze dba o mnie jako przyjaciel, ale nie. On: "Nie na wlasne zyczenie! Wlasnie tego chcialem uniknac. Przyjazn to troska o drugiego czlowieka." Jesli on mysli, ze jest moim przyjacielem, to ja chyba nie mam przyjaciol! On mnie nie kocha, nawet chyba nie jest zakochany, chce mnie miec, bo nie moze! Probuje mnie uwiklac w poczucie winy, dlaczego ja w ogole probuje sie przed nim tlumaczyc? Przeciez nie musze. Mam tego dosc. Napisalam mu, ze lepiej bedzie, jak przestaniemy sie widywac, dla jego dobra i nie odpisalam na tego smsa o przyjazni.
I nuce sobie pod nosem piosenke...
Anna Maria Jopek
Uznaj mnie za zaginioną
muzyka: Mateusz Pospieszalski
słowa: Marcin Kydryński
Nie wiem jak mam to powiedzieć
Że brak mi czasu i się na zdumienie twoich uniesionych brwi
Nie chce rozlewu krwi
Otwórz drzwi
Uznaj mnie za zaginioną
Raz i na zawsze
Nie wiem jak mam to powiedzieć
Ilu potrzeba mi słów
I czy nigdy ma być jednym z nich, czy nie
Abyś uwierzył że
Nie ma mnie
Uznał mnie za zaginioną
Raz i na zawsze
Nie żegnam się
Zapomnij, że widziałeś mnie kiedykolwiek
Proszę cię
Uwierz, że nie ma mnie
Uznaj mnie za zaginioną
Raz i na zawsze
PS
I chyba sie zakochuje. Nie wiem, czy to dobrze, czy zle. Chce zyc pelnia zycia, a nie asekurowac, jak Tomek. No risk, no fun.
PS2
W sumie T. nic nie wie. Nawet, jesli Sylwia cos mu powiedziala, to pewnie niezbyt prawde, bo ma z bratem slaby kontakt emocjonalny. Chociaz w sumie powiedzial, ze nic nie wie. Powolal sie na swoja "intuicje" - to sie zle skonczy, tak powiedzial. A jego intuicja zawiodla go juz przy tym, jak mnie rzucil, tego juz nie pamieta. W ogole o tym nie pamieta! To jest chore, chce sie czuc jak ofiara, wzbudzac moje poczucie winy, manipulowac mna, robi to podswiadomie, ale... On jest taki uparty, nie mozna miec innego punktu widzenia, swojego zdania. Na szczescie dzis w nocy jedzie do USA na kombinacje na jakis czas. Boje sie, ze on mi zaszkodzi... Powie cos Sylwii. Sylwia chyba nie ma autorytetu w rodzinie (ma faceta 14 lat od niej starszego, rozwiedzionego, z dzieckiem). Mimi pewnie bedzie mial to gdzies, ale nie chcialabym miec rodziny przeciw sobie. T. to robi "dla mojego dobra", tak powiedzial. Jest o tym swiecie przekonany, a tak naprawde to skonczony egocentryk. Napisalam tez do Marcina. Tak: "Hej! nie chcialabym sie narzucac, ale masz moja ksiazke. czy moglabym ja odzyskac? pozdrowienia"