Tuesday, November 30, 2004

the story begins again...

Jak juz zapewne niektorzy wiedza, kolega, ktory byl mna zainteresowany, calkowicie przejal kontrole nad sytuacja. I prawie calkowicie nade mna.
Lubie go, zauroczyl mnie w jedno popoludnie. Przyjemnie jest byc zauroczonym, poczatki sa zawsze przyjemne. Nawet, jesli to spelznie na niczym, fajnie jest teraz.
Tomek mnie wkurzyl, prosilam, zeby nie mowil pewnej osobie o tym, ze sie spotykam z jej bratem, a on powiedzial oczywiscie. Zawiodlam sie. Jak ja mam mu ufac? Mysle, ze on jednak chcial ze mna byc, chociaz sam nie wie, czego chce, no ale to... Dzisiaj w ogole nie moglismy sie dogadac, denerwowal mnie. Moze jest zazdrosny, nie wiem... Chcial, zebym byla singlem. Okay, moze by mi to dobrze zrobilo, ale w tej sytuacji nie ja zainicjowalam blizszy kontakt (tylko rozmowe!) i wlasciwie czemu mialam odmowic? Tomek napisal mi smsa, ze nie dalam mu szansy i ze nie potrafi byc z kobieta, ktora nie umie byc sama. JA NIE UMIEM BYC SAMA?! To sie bardzo myli. Ja nie musze byc sama. Na tym to polega.
On mial juz stanowczo za duzo szans, nawet w ten weekend, gdyby mi powiedzial... Probowal wykorzystac luke emocjonalna... Ale nie, on opowiadal o innych laskach, roznych ich czesciach ciala i w sumie byl dla mnie podpora, ale myslalam, ze to wynika z przyjazni, a nie tego, ze wciaz cos do mnie ma...
No a moj nowy zwiazek. Tomek na pewno nie ma sie co go czepiac. Bedzie ciezko przelamac stereotypy i uprzedzenia tej rodziny... Chociaz mysle, ze Mimi wie, ze ja nie jestem taka, ze nie chodzi o nazwisko...

Monday, November 29, 2004

I want to be a hunter again...

Nie przyszedl! Znow zapowiedzial, ze przyjdzie, nie przyszedl i nie napisal, nie zadzwonil i nie uprzedzil! A mial miec wolna niedziele! Nie wiem, czy go wezwali do pracy, czy byl na zajeciach (mogl jednak wpasc po). Jestem... oj, sama nie wiem, co czuje. Chcialabym wiedziec, na czym stoje... Czy to koniec? Moze mu po prostu PRZESZLO. Tez mialam pare takich dni, kiedy stwierdzilam, ze to mnie nudzi, ale to uczucie odeszlo. Jesli mu przeszlo, moglby zachowywac sie, jak... jak on i po prostu byc szczery! Przeciez nie jestem rozhisteryzowana panienka i z godnoscia przyjme kazde wyjasnienie. Jesli nie chce ze mna byc, to w porzadku, swiat sie nie konczy na jednym facecie.
Myslalam, ze wszystko jest w porzadku, bo chociaz wczesniej pisal "pozdrawiam", w ostatnim smsie napisal "caluje". To bylo mile, ale moze tylko tak mu sie napisalo...
A teraz zupelnie szczerze: wole byc singlem, niz tkwic w czyms takim. Takim zwiazku, jak jest dzisiaj. A poza tym jest ktos, kto nie ukrywa zainteresowania moja osoba. Nie ukrywam, ze tez jestem zainteresowana, ale nie chce sie wkopac w to, ze ja lub on sie zaangazuje, a potem okaze sie, ze jednak bede z sierzantem. Nie chcialabym owego kogos zranic.
W kazdym razie dzieki niemu nie mam dzis dola. Mmmm...
Moze to troche moja wina, bo po powrocie M. z Pily, reagowalam dosc impulsywnie, wyslalam mu moze ze 2 niefajne smsy. Ale powinien mnie zrozumiec, w koncu mam BRAK DANYCH i KOMPLETNIE nie wiem, co sie dzieje. Teraz nie bede do niego pisac, raczej. Moze jakis sygnal puszcze. Nie mam co sie zanosic duma, bo to w koncu moj facet (jeszcze) i chce tylko wyjasnic, czy zamierza kontynuowac ten pseudozwiazek, czy daje sobie spokoj, czy chodzi o zupelnie cos innego. Ale zadalam mu to pytanie ze dwa razy: czy mam dac sobie spokoj. Nie dostalam odpowiedzi. Cholera go wie.
Fajnie, ze mam przyjaciol. :> I czasem jednak NIE BYWAM niesmiala.

Sunday, November 28, 2004

Opportunities are never lost, someone will take the ones you miss

No coz, za mna zwariowany weekend. Piatkowa noc w Katowicach, sobotnia z butelka wodki.
Wczoraj caly dzien plakalam, ale Tomek dotrzymywal mi towarzystwa, zapewnial poczucie bliskosci (bezpieczenstwa raczej nie). Hm, spytal, czy jak bede singlem, bedzie mogl do mnie startowac i czy dostanie kosza. Nie wiem, nie chce gdybac. Udowodnil, ze mozna na niego liczyc. To mile. Ale chce byc z kims innym (z kims konkretnym :>).
Samopoczucie niezle. Kupilam fajne buty, ktore sa wygodne. :D
Jestem lekko zestresowana, bo czeka mnie rozmowa. Chcialabym, zeby juz do niej doszlo. :/ Prosze, prosze, prosze...



Friday, November 26, 2004

Just another day and nothing's any good...

Mam nadzieje, ze dzis sie cos wydarzy. Jestem zmeczona tym wszystkim i nie wiem, co z soba zrobic. Wlasciwie powinnam posprzatac, zrobic pranie, przeczytac pierwsze xerowki z socjologii albo cos na przyszly tydzien, bo troche tego jest... Moglabym poszukac butow dla siebie, ale tak mi sie nie chce... Jest mi smutno, chociaz troche mnie, niz wczoraj wieczorem. Na dzis w planach tylko niemiecki o 15:30 i demonstracja o 18:00. W przerwie moze polaze po sklepach (Jak ja nienawidze sklepow!!! Zwlaszcza, kiedy musze cos kupic.)
Spytalam Tomka, co robi w niedziele (oczywiscie zastanawialam sie, czy przyjdzie na obiad). Nic konkretnego sie nie dowiedzialam. Co za facet.

Thursday, November 25, 2004

Czarne slowa...

Okay, nie ide dzis na basen. Ciagle jeszcze kaszle. I lykam garsc tabletek wszelkich rodzajow i kolorow, zeby wstac w ogole z lozka.
Przepraszam Cie, Dominisiu za tego wczorajszego maila. Ostatnio nie jestem zbyt mila i powinnam bardziej nad soba panowac. Wiem, wiem, powiesz mi, ze nie mam za co przepraszac... Tylko... ja wcale tak nie mysle, it's just chaos aksjologiczny as always. Nie powinnam Ci zawracac tym glowy. Nie od tego ma sie przyjaciol, zeby ich martwic, prawda? Nie martw sie, Kruku. Nic mi nie bedzie. Koty zawsze spadaja na cztery lapy.
Moze to prawda, ze ja jednak wierze w milosc. Aga powiedziala mi to chyba w lutym ubieglego roku. Nie wiem, pogubilam sie przez ten czas za duzo razy. Kiedy ja wreszcie naucze sie zachowywac panowac nad emocjami? "Moze to prawda, ze nie mozna wierzyc w Boga, nie kochajac czlowieka, ani kochac czlowieka, nie wierzac w Boga." (Graham Greene)
Dzis mam wyklad i cwiczenia z podstaw wiedzy o panstwie i prawie. Lubie ten kurs, zreszta lubie chyba wszystkie kursy, jakie mam w tym semestrze. :) Moze to kwestia nastawienia, gdybym powiedziala sobie, ze nie lubie ekonomii, zaczelabym jej unikac i mialabym przez to klopoty. Niektore przedmioty (oraz wykladowcow) lubie jednak bardzieuj. :> Ktore (ktorych), to tajemnica.
Nie czuje sie dobrze, ani fizycznie, ani psychicznie. Jest jednak duzo lepiej, then it used to be yesterday.